poniedziałek, 23 stycznia 2017

Poranny napój piękności~

Chyba każda osoba na świecie słyszała o dobroczynnym wpływie wody z cytryną i cudownym scenariuszu dnia rozpoczętego szklaneczką tego eliksiru. Generalnie warto wypracować sobie podobny rytuał i przed śniadaniem nawodnić organizm, w końcu jesteśmy po nocy - wielu godzinach o "suchym pysku". Ha, jeśli jednak wzbogacimy naszą wodę o sok z cytryny możemy spodziewać się świetnych efektów odchudzających, ponieważ cytryna z rana pobudzi nasz metabolizm do działania. Fantastyczne, prawda?

A może być jeszcze fantastyczniej!

Może, kiedy z rana zaserwujemy sobie taki oto specyfik - napój migdałowo-imbirowy z nutką cytryny i mięty! u mnie jeszcze nuta miodu, lubię słodkie.

Szczerze - do przepisu zainspirował mnie jeden z wpisów na fp Ewy Chodakowskiej *niestety, konkretnego wpisu nie mogłam znaleźć, był jakiś czas temu :// *

Nie wiem, czy wiecie, ale migdały oferują nam szeroką gamę prozdrowotnych dobroci - od zdrowych włosów oraz paznokci zaczynając, kończąc na redukowaniu stresu i obniżaniu poziomu złego cholesterolu. Co więcej - pomimo tego, że migdały zawierają sporo kalorii oraz są pełne tłuszczy *ale nie bójmy się tłuszczy, są potrzebne i zdrowe!* to sprzyjają odchudzaniu. Właśnie dzięki obecność NNKT *niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych* migdałki podkręcają metabolizm oraz nie pozwalają tłuszczykowi odkładać się w ciałku~

Imbir w niczym nie odstaje od migdałów. Gdyby strony i pdf'y w internecie można było przeliczać na kilogramy, to o imbirze i jego właściwościach znaleźlibyśmy tony informacji. Bo imbir to nie tylko super pyszny dodatek do curry ale też prawdziwy lek - na przeziębienia, mdłości, ale nawet migreny oraz koncentracje. Co więcej ułatwia trawienie poprzez olejki zawarte w jego kłączu, które to pobudzają wydzielanie soku żółciowego, więc - chudniemy!

Polecam poczytać o migdałach i imbirze więcej. Generalnie polecam poczytać o tym, co ma się w kuchni - czasem okazuje się, że pod nosem czai się prawdziwa apteczka ;>



Przepis:
-szklanka mleka migdałowego 
-ok 1-1,5 cm korzenia imbiru (obranego)
-10 liści świeżej mięty
-2 łyżki soku z cytryny
-opcjonalnie - cynamon/miód/sok/inny słodzik do smaku

Do szklanki mleka zetrzeć/dodać posiekany korzeń imbiru i wstawić na noc do lodówki. Rano szybko wyjąć, wrzucić do szklanki resztę składników i zmiksować tak, aby w miarę nie było większych części. Delektować się smakiem i myśleć o wspaniałych konsekwencjach tego wyboru <3

Koniecznie podzielcie się wrażeniami! Osobiście mogłabym go pić bez przerwy.

Ciao~


piątek, 13 stycznia 2017

Wytrawne śniadanie #1

  Ostatnio dużo czasu spędzam na przeczesywaniu internetu w celu znalezienia jakiś pomysłów na bezcukrowe śniadania. Może wydam się teraz nieco dziwnym człowiekiem, ale dawno temu postanowiłam sobie ograniczyć słodkie - i tak staram się robić całkiem wytrawne dni, gdzie po prostu jem tylko "słone" rzeczy. Pech chciał, że niestety uwielbiam słodycz, a z rana jestem kapryśna + nie lubię jajek i omletów. Co w takim razie wykombinować z tymi śniadaniami? Nie powiem, żeby to był mój największy życiowy problem, ale poniekąd moją małą obsesją stało się grzebanie za jakimiś ciekawymi przepisami. Trochę takich zdobyłam, trochę wykombinowałam, czym pragnę się podzielić na blogu, bo być może jakaś zbłąkana dusza ma identyczny problem? Dzisiaj propozycja nr.1  ↓

 ~JARZYNOWA ZUPA KREM Z PŁATKAMI KUKURYDZIANYMI~
Z orzechami włoskimi. Chyba nie umiem robić zdjęć jedzeniu.

    Podobno jak coś wydaje się głupie, a działa, to wcale głupie nie jest. Zupa, która wczoraj była na obiad i została, sprawdzi się naprawdę świetnie w roli śniadania. W moim przypadku była to zupa jarzynowa (jak zawsze z resztą, nie przepadam za innymi).
  Wykonanie? Najprostsze! Woreczek mrożonych jarzyn z Biedronki (heh) ugotować wraz z przyprawami (wedle gustu), a na końcu zblendować na krem. Nałożyć swoją porcję i potraktować jak mleko - po prostu zasypać płatkami. Jeśli jesteśmy kreatywni można kombinować ze smakiem - ja lubię dodawać trochę orzechów włoskich, czasem mieszać płatki kukurydziane z owsianymi itp. Do kremu brokułowego super pasuje żurawina. Zrobione! 
(próbowałam raz zupy z cheeriosami ;-; równie smaczne, polecam miodowe kółeczka)

  Co myślicie o takim śniadaniu? Próbowaliście, czy może śniadaniowa zupa w ogóle do was nie przemawia? 

czwartek, 12 stycznia 2017

Pierwszy ogień i od razu recenzja fit pierniczków od Codziennie Fit~

  Buongiorno i benvenuto wszystkie principessy ;> Słowem wstępu pozwoliłam sobie założyć bloga - bloga, który opierać się będzie o recenzje fit przepisów. W końcu fit przepisy ścielą się gęsto w czeluściach internetu i każda/każdy o tym wie! Może jestem dziwnym człowiekiem, ale brakowało mi takiego miejsca w sieci, gdzie mogłabym przeczytać opinie/recenzje na temat jakiegoś przepisu - w końcu wiadomo, kobiety sukcesu nie mają czasu na kuchenne porażki. Z ufnością piszę pierwszy post, z nadzieją go tutaj opublikuję, a nóż komuś przyda się moje słowo, a nóż sama spełnię skryte marzenie o prowadzeniu bloga dłużej niż tydzień~ Do odważnych świat należy, prawda? Więc do dzieła!

FIT pierniczki od Codziennie Fit 

(ukochany blog, który nigdy nie zawodzi!)

Efekt moich zmagań z przepisem. Zadowalający

   Cóż, gdyby nie Marta z bloga powyżej pewnie nigdy bym nie założyła swojego. Generalnie - warto tam zajrzeć, nawet jeśli nie ma się w planie piec pierniczków. Ani nie jest się codziennie fit. Osobiście szaleję za Martą i wszystkim, co publikuje, więc pójdzie na pierwszy ogień <3
 
   Święta co prawda dawno za nami, więc po co zaczynać od pierników? Ano dlatego, że to jedna z niewielu rzeczy, za które dałabym się pociąć. Serio. Piernik i jego pochodne = kompletna utrata kontroli nad sobą. Choćbym nie wiem jak się starała! Jednak dieta, taka nieco retro hah, to też styl życia - generalnie sklepowym słodkością mówimy nie. Cukier jest passe, to już za nami, dajmy spokój, można zdrowiej i w efekcie ładniej (dla naszej sylwetki). Długo szukałam fit przepisu na pierniczki, który zadowoliłby mnie na 100% - doszukałam się. Wizualnie te piękności nie różnią się niczym innym od typowych pierniczków. Zapach jest równie obłędny (ah, te korzenne nudy, o Boże <3). W smaku - pyszności. Oświadczam to ja - koneserka korzennych wyrobów. Zasadniczo mogłabym powiedzieć, że to tyle na dzisiaj i koniecznie zróbcie te pierniki, ale jeszcze trochę poopowiadam. Robiłam dwie porcje - jedna to zdecydowanie za mało, finalnie okazało się, że druga porcja też nie do końca wystarczyła, przydałaby się trzecia (miałam kilka buź do pomocy, to nie tak, że sama pochłonęłam). Za pierwszym razem robiłam wszystko ściśle zgodnie z przepisem -stwierdzam, że jest tam polecone nieco za dużo wody do dodania. Ciasto robi się zbyt kleiste oraz wodniste. Ostatecznie skończyło się na kilku szklankach mąki więcej, a ciasto i tak nie do końca było w porządku, czytajcie - nadal się kleiło. Utrudniało to wałkowanie, wycinanie - te pierniczkowe sprawy, wiecie. Podejście drugie polegało na tym, że po prostu zrezygnowałam z dodawania wody, dodałam jej odrobinkę dopiero w tedy, kiedy już zaczęłam zagniatać ciasto. Wyszło w porządku, na równi z tymi "tradycyjnymi" przepisami. Pierniczki na prawdę szybko się upiekły. Tydzień przesiedziały w słoiku i, stety czy niestety, były ciągle twarde. Osobiście twardość mi nie przeszkadza, jednak nie każdy lubi - pomogło pomalowanie ich lukrem.
Ocena - 4,5/5
Więc na prawdę dużo!

+bonus! Naprawdę świetny przepis na dietetyczny lukier - ja byłam zachwycona kiedy go wykombinowałam. ↓

LUKIER BIELUCHOWY
- 1 łyżka serka Bieluch (ja używałam akurat tego, generalnie chodziło, żeby był dosyć gęsty)
- ok. 5 łyżek cukru pudru (tutaj zaczyna się moja wspaniałomyślność - zamiast normalnego cukru pudru użyłam ksylitolu, ha! Podobno istnieje gotowy ksylitolowy cukier puder, jednak takich rarytasów nie miałam i sama zmieliłam - i to na dodatek w moździerzu!)
Mieszamy wszystko razem do uzyskania gładkiej konsystencji. Finito!

Taki lukier jest idealny, jeśli boimy się używać lukru z białek. Moim zdaniem surowe jajka są trochę fuj, więc ten "królewski" całkowicie odpada, jednak mając lukier bieluchowy nic nie tracimy, bo efekt końcowy jest identyczny! Lukier idealnie biały i gęsty - zastyga szybko oraz na twardo, dodatkowo zmiękcza pierniki. Niebo na Ziemii moi drodzy <3